Best Blogger Tips

sobota, 31 października 2015

BOO !!!!

Po prostu BOOOOOO :)   I poduszki LUCY









                                                               Pozdrawiam

niedziela, 11 października 2015

Jesienna deseczka FALL - DIY

Jesień pełną ...parą.Od kilku dni taka chłodna, ostra ale pięknie słoneczna. Dziś wydziwiłam z resztek kominkowyc
h deseczek taką oto gwoździowatą ozdóbkę na kominek.
Wybaczcie,że znów "nie po naszemu" - FALL - ale po pierwsze angielskie słówka mają jakieś takie swoje wdzięczne brzmienie a po drugie na - JESIEŃ - to ani tak długiej deseczki ani tylu gwoździków...więc...


Przeglądając coś w necie natrafiłam na taka fotkę i to mnie zainspirowało...




Po kolei

Potrzebne będą:
-deseczka
-aceton
-wydruk laserowy z napisem w odbiciu lustrzanym
-łyżeczka
-pędzelek
-małe gwoździki
-młotek
-sznurek,kordonek,tasiemka-dowolnie

Zaprojektowałam wielkość napisu do rozmiaru deseczki,ja to zrobiłam w photoshopie ale spokojnie wystarczy dobrać wielkość czcionki w wordzie. Obrócony w odbicie lustrzane napis drukujemy na drukarce laserowej lub jeśli nie mamy może być atramentowa ale należy odbić go na xero-laserowym.Taki napisy najlepiej przenoszą się za pomocą acetonu na różne powierzchnie w tym przypadku - deseczkę.

Wydrukowany napis naklejamy na deseczkę taśmą malarską,żeby nie ślizgał się podczas odbijania. Pomagamy sobie łyżeczką szpatułka czymkolwiek,dobrze dociskając i szybko,ponieważ aceton bardzo szybko schnie. Widać, gdzie zrobiłam to niedbale ale w tym przypadku nie miało to dla mnie znaczenia.







Oczywiście cały ten etap możemy zastąpić rysując po prostu na desce napis ale mnie tak było wygodniej.



dodałam jeszcze kilka listków po bokach również za pomocą wydruku laserowego i odbicia przy pomocy acetonu.

Następnie wzdłuż literek przybijamy gwoździki. Najlepiej nie za duże ale też na odpowiednia głębokość,żeby naciągając sznureczek to wytrzymały.





W moim przypadku trochę przybiłam sama,resztę pomogła mi pomocna dłoń mojego M.

Nie musi to być super równo ,ale odległości ok. centymetra oczywiście zależne od wielkości napisu a także grubości sznureczka czy włóczki jaki będziemy używać.




 Najlepiej zrobić sobie pętelkę i zaczynać o koniuszka litery przesuwając się w górę i wracając do tej samej pętelki.



I tak oto w jakieś 40 minut powstała jesienna deseczka :)


                                                            Pozdrawiam :)

środa, 30 września 2015

Chia - malutkie nasionka - duży deser :)

Znacie pewnie malutkie i zdrowe nasionka szałwii hiszpańskiej zwane CHIA. 
Jak znacie,to o ich zdrowotności nie będę się rozpisywała,pełno tego w necie. Ja nie znacie,to polecam,prosty a pyszny deserek z tych nasionek,może być w wersji bez cukru,bez glutenu,bez laktozy.Ale może być tez całkiem wypasiony :)
Zjadłam ten deserek niedawno w jednej z kafejek w naszym mieście i poległam. Przede wszystkim, że super opcja jak słodkie za kimś łazi  a za mną szwenda się prawie ciągle...Po drugie,że nasionka zdrowe kwasy zawierają,są wypełniaczem przestrzeni" wewnątrz-brzuchowej",więc trochę oszukują głodek a po trzecie,że to jest smaczne ...bo nie ma smaku, ha ha.Wiem, wiem, brzmi dziwnie ale czasem właśnie boimy się "dziwnych" smaków...przynajmniej ja tak mam.


Panie z kafejki trochę podpowiedziały,w necie poszukałam i moja wersję zrobiłam tak

- nasionka Chia
-mleko kokosowe
-mleko krowie
- owoce suszone/kandyzowane
-banan
-płatki(owsiane,kukurydziane,jęczmienne-dowolne)
-amarantus


przepis na dwie porcje

Do garnuszka wlałam ok 100ml mleka krowiego(ja staram się wybierać tylko pasteryzowane 2%,nie UHT), lekko podgrzałam,dosłownie minutkę,dolałam mleko kokosowe (tez dowolny wybór,czytajcie etykiety,zawsze wybierajcie to co nie zawiera w swoim składzie dziwnych zbędnych składników) też około 100ml,zdjęłam z kuchenki,dodałam około 6 łyżeczek nasionek chia.
Wszystko "około" bo tak jakoś  na oko zazwyczaj robię :)


Nasionka potrzebują około 15 minut,żeby "zglucieć",co jakiś czas wystarczy je zamieszać.Będziecie właśnie "na oko" widzieć, czy to jest rzadkie czy ma taką konsystencję jogurtowo-budyniową.
W międzyczasie sparzyłam na sitku 6 morelek i garstkę żurawiny. Ja zawsze parzę takie owoce,ponieważ są podobno konserwowane siarką,morelka bez siarki bywa czasem w rossmanie ale wierzcie mi,nie wygląda ona ładnie, jest brzydko ciemno sina ale smakuje normalnie,więc jak macie okazję wybierać bezsiarkowe,to lepiej tak robić...Obrałam banana.

Na dno pucharka włożyłam parę plasterków banan i żurawinki,przełożyłam na to gluta z chia do połowy i znów owocki-morelki,żurawinka. Wierch udekorowałam amarantusem i posypałam płatkami kukurydzianymi. To oczywiście już nasza fantazja,co i ile dodamy. Można dołożyć miodu jak ktoś woli bardziej na słodko,można podsmażyć jabłuszka z cynamonem,co dusza zapragnie :)


                                                                  Smacznego :)

środa, 23 września 2015

z miłości do "mauretańskiej" koniczyny

Nic nowego to ani odkrywczego,ze uwielbiam ten motyw- marokańskiej koniczyny na tkaninach, dywanach ...wszędzie. Mam podusie z tymi wzorami uszyte przez znaną dobrze Lucy,zakupiłam niedawno kocyk,ale największym szczęściem okazał się dywan,przygarnięty szybciutko podjętą decyzją. I mój ci on! rewelacyjny! Jak wysłałam synowi fotke od razu podsumował-masz mama swoja" mauretańską" koniczynę wreszcie ! myślę,że rozjaśnił bardzo pokój,chociaż jego poprzednika tarnby z IKEA darzyłam równie gorącym uczuciem,ale subiektywnie jak dla mnie jutowe dywany to bomba rozwiązania,niezniszczalne,nie widać ani brudu ani okruszków ale przyjemne to one nie są.Tak więc mój poszedł w odstawkę,jeszcze komuś na pewno posłuży.
I tylko tyle na dziś,takie chwalipięctwo. 
jak sądzicie dobry wybór?



A tak było...
 A tak jest...


 Pozdrawiam Was jesiennie :)