środa, 3 września 2014

Pachnie jesienią...

Od wielu lat, w zasadzie,od zawsze , z nastaniem pierwszego września,rozpoczęciem szkoły,jakoś tak pachnie mi dokoła jesienią... Bez względu na to,czy pogoda za oknem jest bardziej letnio-jesienna czy odwrotnie,wyczuwam w powietrzu ten jesienny zapach. Zapach chłodnych wieczorów i poranków. Czasem deszczowych,czasem słonecznych,ale jednakowo specyficznie jesiennych. I wiem,że do kalendarzowej jesieni mamy jeszcze 3 tygodnie, wspomnienia szkolnych początków czy to własnych,czy później mojego syna, pachną nieustająco tak samo,lekką obawą,lękiem,emocjami...

Zmieniłam więc marynistyczne granatowe,niebieskie i czerwone poszeweczki,wiosła,lampy na szaro-żółte,tak  na wrześniowe dni. Niech jeszcze trochę będzie jasno,może ciut letnio,nim wyjmę listopadowe czerwienie i brązy.







Podusie są oczywiście od Lucy,jestem cały czas tak samo zauroczona jej pomysłami.

Lampy pozmieniały abażury,jeden z nich zrobiłam z ...ceraty. Można ją w dwóch odcieniach beżu i szarości kupić w LM, za niecałe 13 zł za metr.
Kiedyś obrusy zmywalne-ceraty kojarzyłam ze stołem u babci,nie były zbyt piękne ale miały być praktyczne. Dziś wiele wzorów i motywów jest tak ładnych,że sama bym je gdzieś kładła ,gdybym miała gdzie.

 taki był,kiedyś miałam go na lampie ale dziś jest dla mnie zbyt żółty...




Czy Wam tez wrzesień pachnie już jesienią?









                                       I oczywiście zza okna...





                           Pozdrawiam :)

sobota, 16 sierpnia 2014

W kolorze zachodzącego słońca...

Dziś melancholijnie...w kolorze zachodów słońca,które uwielbiam. Gdziekolwiek jadę "gonię" zachody. Ale dziś tylko te MOJE z okien mieszkania i troszkę z wnętrza,lubię jak słonko "gra" na ścianach,przedmiotach,kwiatach. A Wy lubicie zachody??






























                                                                      Zapraszam :)