niedziela, 7 listopada 2010

Wspomnienia "Helołinu",ikeowe poduchy i KOCYK

Listopad na dobre zamieszkał w naszym życiu i choć pogoda zupełnie nielistopadowa, ciemność wczesnego popołudnia przypomina nam codziennie,że nieuchronnie zbliża się zima. Niby nic nie mam do jesieni i zimy ale w wersjach jesień-słońce grzejące nasze twarze,kolorowe liście spadające z drzew,kasztany. Zima natomiast z puchową śnieżną pierzynką, iskrzącą się w niemrawo przebijających promykach upragnionego słonka, ciepło domowego ogniska( brak kominka rekompensują latarenki i świece). Póki co dzisiaj szaro i ponuro,chłodna i bezsłonecznie. Jak będzie zima - zobaczymy.
Oczywiście listopadowe Święto Zmarłych było w tym rogu dość wydłużone.Dzięki temu obyło się bez "korka" na cmentarz, przynajmniej nam tak sie udało dojechać. Oczywiście refleksje i zaduma nad tym , co było, co nieuchronnie przemija. Ale też znajdujemy zawsze trochę radości i zabawy z dnia, który w Polsce coraz bardziej toruje sobie drogi ,czyli Halloween. Ja nie znajduję w tym dniu święta, z tym wszystkim co mnie słowo "święto" przynosi, nie tworzę z tego ideologii, poprostu odnajduję kolejny moment do zabawy.
Wycinanie dyni nie było łatwe, ponieważ to jakaś niejadalna dla ludzi odmiana okazała się bardzo twarda, ale po "zguglowaniu" przez syna jak mogłaby wygladać, powstało takie oto COŚ
A tak bawił się mój siostrzeniec, którego przedpokój(dobrze ,ze do remontu) zamienił sie w stare cmentarzysko












No ale- było minęło,dynka wylądowała już w koszu , ponieważ w domciu po kilku dniach zaczęła jak zwykle najzwyczajniej w świecie pleśnieć. Nie pomogło natarcie jej solą,pryskanie lakierem,sytuacja jak zwykle,2-3 dni i po lampionie. Może znacie jakieś czary jak zachować dłużej swieżość dyniastego lampionu?
Poza tym,chwyciłam za szydełko, po baaaardzzzoooo długim czasie. Nie nie, sama nie zrobiłam mojej wymarzonej narzutki, kocyka. Zrobiła go moja ciocia, dla niej szydełko to zdecydowanie prostsza sprawa, niz dla mnie. Według mojego planu "usztrykowała" 30 kwadratów ok.30 na 30cm, wg. porady Elisee, z 3 kolorów włoćzki-brąz,beż i szary. Bardzo lubię ostanimi czasy te kolory i dlatego właśnie je wybrałam.
Mój udział w tm dziele ograniczył sie do pozszywania (też szydełkiem) tychże kwadratów i obrobienia całości dokoła .
A wyglada to tak
  Świetnie sprawdza się jako okrycie kocyk przy wieczornym ogladaniu TV.
Poza tym dokończyłam wreszcie pudełko na serwetki, stało i czekało ładnych pare miesięcy, no ale cóż tak już mam, jak nie ma natchnienia, żadna robota mi nie idzie i odwrotnie jak "mnie natchnie" siadam,wyciągam farby i nie ma znaczenia,że jest na przykład 23...
Tym razem po decoupagowym ozdabianiu papierem, potraktowałam pudełeczko cracle dwuskładnikowym na wierzchu. Nie wiem tylko, czy pozostawić w wersji takiej subtelnej bieli, czy wetrzeć w spękania trochę złota czy srebra... Dodałam też metalowe narożniczki.
Przyszła też kolej na uszycie poduch z ikeowego materiału. Tu pokłon dla tesciowej, która dzielnie znosi i realizuje moje szwalniane projekty. Najwięcej problemu miałam z doborem guziczków i tak jednej w udziale przypadły drewniane, ręcznie malowane(podobno) z kwiatuszkami a drugiej drewniane, przypalane kołeczki.
Podusie są bardzo wygodne,bo dość duże ok.50 na 55cm.


Myślę,że pasują kororystycznie do mojego wypoczynku, który niestety postanowiłam sprzedać. Bardzo go lubię, jest funkcjonalny ale zdecydowanie za mała powierzchnia do spania, no i odkąd zagościł w naszym wielofunkcyjnym pokoju stół z sześcioma krzesłami, nie mam miejsca na wypoczynek typu wersalka + 2 fotele. Wypoczynek nie jest zniszczony, dobrze wykonany, na bonelach, gdyby ktoś był zainteresowany , piszcie na maila. Nie wiem, może z wiekiem człowiek bardziej marudny sie robi. No i cóż ja mogłam wybrać, chyba nikogo nie zaskoczę, że Ikeowego Ektorpa. Uwielbiam  tę sofę, łudząc sie nadzieją , że jej funkcja spania(160cm szerokości!!!) będzie adekwatna do wygladu,który mnie zauroczył. Jeżeli mieliście jakieś doswiadczenia w tej materii, podzielcie się ze mną.
To chyba na tyle, pozostaje mi pokazać Wam nowego aniołeczka, dla którego jeszcze nie znalazłam ostatecznego miejsca, ale gdyby ktoś miał ochotę na takiego, piszcie, robi je pewna Pani która pieniążki ze sprzedaży , przeznacza na zabawki dla przedszkolaków, swoich podopiecznych. Widać są na swiecie bezinteresowni , dobrzy ludzie :))

1 komentarz:

  1. Poduchy są naprawdę bardzo eleganckie. Muszę podjechać i sprawdzić ikeowską ofertę materiałową. Uparcie szukam wszelkich lnów. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz,w wolnej chwili się z nim zapoznam :)