czwartek, 16 września 2010

Drukowana poducha,haftowane sztućce i Thomas...

Mam wreszcie oprawione hafty sztućców zrobionych przez pewną dobrą duszyczkę,( nie wiem kiedy znajdującą na to czas) które zajmą miejsce na ścianie w kuchni,nie wiem jeszcze gdzie ale cos wymyślę. Ramka oczywiście przemalowana przeze mnie,tak już mam,wszystko musze przerobic na swoją modłę. Pomysł zaczerpniety z blogu Penelopy
Poza tym dokończyłam wreszcie paryską poduchę. Zamarzyły mi się te z Arteego ale niestety w tej chwili wydają mi się za drogie,choć kto wie,bo są piękne.Tymczasem sama zrobiłam sobie swój substytut zastępczy za parę złotych.
Powłoczka zakupiona za jakieś 6 zł w Jysku,podoba mi się materiał i kolor. Nadruk wybrałam z niezastąpionej strony graphicsfairy, oczywiście nieco go zmodernizowałam i wyszła mi taka oto podusia
 Ale po kolei,nadruk zrobiłam przyklejając dwustronną taśmą do kartki z bloku kawałek płótna zakupionego w sklepie tzw.krawieckim, jest to płótno z warstwą kleju z jednej strony i dlatego wydrukowany na nim nadruk naprasowałam na poszewkę.Tak było mi łatwiej, ponieważ nie mam maszyny do szycia a w łapkach nie zawsze chce mi się szyć.
Tak przygotowany materiał drukarka pochłonęła bez problemu. Gotowy motyw naprasowałam na poszewkę i ozdobiłam dodatkowo koroneczką dokoła. Również dla wygody użyłam do tego taśmy też klejowej, kupionej w pasmanterii za 30 gr metr.Taśmę zaprasowałam wokół motywu,zdjęłam papier chroniący klej i ułożyłam koroneczkę,potem znowu zaprasowałam i koroneczka przykleiła się do poszewki.
Dodatkowo w naroznikach doszyłam już tradycyjnie igłą i nitką moje lilijkowe guziczki,pozostałe po ozdabianiu tablicy"pele mele".
Oprócz tego,przy pomocy mojej niezastąpionej teściówki mam też uszyte moje lilijkowe podusie i podkładki na stól,z materiału a raczej zasłony jaka była z niego uszyta,kupionej na pchlim targu
Dobrze,że niedawno kleiłam zasłony z ikea więc taśma klejowa ,jaką podklejałam do tych zasłon podsunęła mi pomysł wykorzystany przy powstawaniu podusi.
poza tym moje stareńkie okno przyozdobił lawendowy wianeczek a na drzwiczkach od komody wisi sobie woreczek.
A poza tym,jakoś bardziej uśmiechnięta chodzę, bo byłam w weekend na koncercie w kieleckiej kadzielni, mojej miłości, może nie największej ale zdecydowanie najdłuższej. Cóż, tak już mam, rosłam z nim,dojrzewałam i mam to do dziś, już ponad ...25 lat...Thomas "we still have dreams..."

14 komentarzy:

  1. Ojej, oczy moje rozbiegane - wszystko mi się podoba, od pięknej podusi jak z salonu vintage po wianuszek i woreczek...zdolna z ciebie i twórcza osóbka!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna poduszka, przepis w sam raz dla osób nie posiadających maszyny:) Nawet nie wiedziałam, że można dostać takie podklejone płócienko, będę szukać:)Tylko czym zastąpię drukarkę;) Ech. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale duzo pieknosci u Ciebie.
    Od pocztku haft sliczny tez mam na niego chrapke, tylko czas trzeba znalesc.
    No i miejsce do powiedzenia go.
    Podusia z nadrukiem absolutnie zjawiskowa, ja lubie takie klimaty.
    Dzieki za kursik ale moja drukarka nie daje sobie rady z tkanina.
    Wianek lawendowy tez mam taki, jak on pachnie..
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiem Atenko,od Ciebie go podpatrzyłam i zauroczył mnie od razu a pachnie w całym pokoju :))Moja drukara też nie zawsze sobie radzi ale próbuje i próbuje i czasem sie uda,gdyby tylko druk sie nie rozmazywał...Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Sliczna poducha, hmmm musze przy okazji zajrzec do takiego sklepu, nie slyszalam nigdy o tasnie klejowej.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Podusia śliczna - dzięki za kurs drukowania na płótnie. Chociaż mam pewnę wątpliwości-jeżeli chodzi o póżniejsze pranie.Chociaż wykorzystując ciekawy patent klejenia za pomocą taśmy,nadrukowany motyw pewnie można odkleić.
    Serdecznie Cię pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja tez skorzystam z kursu drukowania na plotnie. Jak dotad nie bardzo wiedzialam o jaka tasme dwustronna chodzi. Teraz juz wszystko jasne. A ilez mi radosci poczynilas ta strona graphics fairy...

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie, czy koronka przyklejona taśmą nie odklei się sama po jakimś czasie? Z chęcią spróbowałabym tego patentu, ale boję się, że taśma nie wytrzyma (kiedyś w podobny sposób potraktowałam spodnie z materiału, które musiałam skrócić, pani w sklepie zachwalała taśmę, ale niestety po dwóch dniach się odkleiła). Poduszka naprawdę śliczna. Pozdrawiam! PS. Kadzielnia... jedno z najbardziej romantycznych miejsc w Kielcach :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zosiu,nie wim,czy sie nie odklei,ja użyłam pierwszy raz tej taśmy do zasłon z ikea i wiszą już jakiś czas,nie wiem,co będzie po praniu,ale mój wydruk nie jest zabezpieczony medium,poniewaz tusz jest nieorginalny i sie rozmazuje jak potraktowałam go medium.Dziś kupiłam nowy tusz i będę eksperymentować o czym zapewne Wam napiszę,pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja ciągle mam obawy co do wkładania materiału do drukarki;]

    OdpowiedzUsuń
  11. poducha jak marzenie ...zbieram się do takiej od dawna a te od Alicji śnią mi się po nocach ...zwłaszcza ta z Rue de Paradis i konikiem na biegunach ...a i pozdrawiam jak dziś doczytałam to chyba kielczanke ...ja tez z Kielc :)

    OdpowiedzUsuń
  12. witajcie,dziękuję,że do mnie zaglądacie :) Konstancjo nie jestem z Kielc,byłam tam tylko na koncercie,ale Kadzielnia super:))

    OdpowiedzUsuń
  13. O raju! Modern Talking.Pamietam jak mialam kilkanascie lat bylam w nim mega zakochana( w thomasie)normalnie co za wspomnienia. jakies 3 lata temu zażyczyłam sobie plyte na prezent swiateczny. Wszyscy patrzyli na mnie z politowaniem...Piekna poducha, niestety nie mam dzialajacej drukarki i chyba umiejetnosci wiec moge tylko pomarzyc :) i wogole slicznie u Ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  14. a widzisz a mnie tak zostało do dziś...haha....

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz,w wolnej chwili się z nim zapoznam :)