Mam wreszcie oprawione hafty sztućców zrobionych przez pewną dobrą duszyczkę,( nie wiem kiedy znajdującą na to czas) które zajmą miejsce na ścianie w kuchni,nie wiem jeszcze gdzie ale cos wymyślę. Ramka oczywiście przemalowana przeze mnie,tak już mam,wszystko musze przerobic na swoją modłę. Pomysł zaczerpniety z blogu Penelopy
Poza tym dokończyłam wreszcie paryską poduchę. Zamarzyły mi się te z Arteego ale niestety w tej chwili wydają mi się za drogie,choć kto wie,bo są piękne.Tymczasem sama zrobiłam sobie swój substytut zastępczy za parę złotych.
Powłoczka zakupiona za jakieś 6 zł w Jysku,podoba mi się materiał i kolor. Nadruk wybrałam z niezastąpionej strony graphicsfairy, oczywiście nieco go zmodernizowałam i wyszła mi taka oto podusia
Ale po kolei,nadruk zrobiłam przyklejając dwustronną taśmą do kartki z bloku kawałek płótna zakupionego w sklepie tzw.krawieckim, jest to płótno z warstwą kleju z jednej strony i dlatego wydrukowany na nim nadruk naprasowałam na poszewkę.Tak było mi łatwiej, ponieważ nie mam maszyny do szycia a w łapkach nie zawsze chce mi się szyć.
Tak przygotowany materiał drukarka pochłonęła bez problemu. Gotowy motyw naprasowałam na poszewkę i ozdobiłam dodatkowo koroneczką dokoła. Również dla wygody użyłam do tego taśmy też klejowej, kupionej w pasmanterii za 30 gr metr.Taśmę zaprasowałam wokół motywu,zdjęłam papier chroniący klej i ułożyłam koroneczkę,potem znowu zaprasowałam i koroneczka przykleiła się do poszewki.
Dodatkowo w naroznikach doszyłam już tradycyjnie igłą i nitką moje lilijkowe guziczki,pozostałe po ozdabianiu tablicy"pele mele".
Oprócz tego,przy pomocy mojej niezastąpionej teściówki mam też uszyte moje lilijkowe podusie i podkładki na stól,z materiału a raczej zasłony jaka była z niego uszyta,kupionej na pchlim targu
Dobrze,że niedawno kleiłam zasłony z ikea więc taśma klejowa ,jaką podklejałam do tych zasłon podsunęła mi pomysł wykorzystany przy powstawaniu podusi.
poza tym moje stareńkie okno przyozdobił lawendowy wianeczek a na drzwiczkach od komody wisi sobie woreczek.
A poza tym,jakoś bardziej uśmiechnięta chodzę, bo byłam w weekend na koncercie w kieleckiej kadzielni, mojej miłości, może nie największej ale zdecydowanie najdłuższej. Cóż, tak już mam, rosłam z nim,dojrzewałam i mam to do dziś, już ponad ...25 lat...Thomas "we still have dreams..."
czwartek, 16 września 2010
niedziela, 5 września 2010
Lilijki, korony, wrzos i suszone hortensje
Zachwycona haftami z Waszych blogów poprosiłam koleżankę o wyhaftowanie dla mnie takich cudeniek,w tempie błyskawicznym mam lilijkę i koronę,które zdobią teraz mój parapet, po zmianach. Firany poszły w odstawkę a na oknie królują ikeowe zasłony. Narazie mi się tak podoba,chociaż zmienna ze mnie dusza ,więc nie wiem co będzie za miesiąc...Sztućce czekaja na oprawę a duże korony się jeszcze produkują. Cudowne prawda?
Od wczoraj zagościły już u mnie wrzosiki, pogoda iście jesienna się zrobiła i przyznam ,że dla mnie może tak być przynajmniej do listopada a potem niech sypnie śniegiem....
Tylko suszenie hortensji niezbyt mi wyszło, kolor zachowały co prawda,ale straszanie się zmniejszyły, w tym oto miniaturowym bukieciku jest ich...siedem...Jak macie lepsze sposoby na suszenie hortensji podzielcie sie proszę "))
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
Moja IKEA 2011 :) Ja tu urządzę :)
Tak jak niektóre z Was otrzymałam w tym roku propozycję od pewnego miłego Pana na przesłanie swojego zdjęcia do wydruku okładki katalogu IKEA 2010. Trudno było mi się zdecydować, ponieważ żadna ze mnie gwiazdeczka do pozowania, ale jak okazało się ,że niekoniecznie muszę to JA być na tej okładce, pstyryknęłam na szybko kilka zdjęć z pizzą i rękami moich dzieciaków w roli głównej (są w poprzednim poście) i ikeowymi produktami dokoła.
Po powrocie z urlopu katalog już czekał na mnie. Miło było zobaczyć swoje cztery kąty na okładce.
W moim mieście nie ma sklepu Ikea ale bywając w Poznaniu czy Wrocławiu lubię tam zaglądać od lat. Inspiruje mnie prostota i ciepło aranżowanych wnętrz, moje ulubione mabelki Leksvik i dlatego żałuję, że nie znalazłam nowych aranżacji z nimi w roli głównej. Bardzo spodobały mi sie jednak również komody z innej serii - Edland i Vallvik.
Kuchnie ikea ,oczywiście w bieli to od zawsze moje faworytki. Niepokonany Stat spędzał mi będzie sen z oczu jeszcze pewnie przez dlugi czas,bo do remontu daleko.Chociaż inne kuchnie też zapowiadają się całkiem ciekawie.
Lubię meble i tkaniny z Ikea za ich prostotę, pełną elegancji.Wnętrza te nie są typowo "żurnalowe" tutaj widać,że ludzie w nich mieszkanją, żyją, czytają książki, czy jedzą posiłki. Nie sztuką jest stworzenie katalogowego wnętrza w naszym mieszkaniu, sztuką jest tchnienie weń ciepła domowego ogniska, bo dom to nie przedmioty - to ludzie, którzy w nim żyją, dobrze jednak jak Ci ludzie otoczeni są miłymi dla oka i funkcjonalności przedmiotami. Istotne dla wielu znaczenie mają też przystępne ceny.
Taka jest Ikea ...
Bardzo spodobała mi się funkcjonalność sofy Ektorp, możliwość jej rozłożenia do spania. To piękny mebel a w wielu małych "eM" salon często bywa sypialnią.
Jeżeli chodzi o dodatki,moją uwagę zwróciły nowe świeczniki Aryd w kolorze bieli, to mój ulubiony kolor dodatków a prezentowane świeczniki mają iście pałacowy wygląd.
Można by wymieniać i wymieniać, na co warto zwrócić uwagę w nowym katalogu i czego poszukać w sklepie, najlepiej poprostu się tam wybrać :)
Sama "buszując" po Ikea zawsze kupuję "surowe" rameczki, lusterka, wieszaki, które zamieniam potem na moje decoupagowe dzieła ....
sobota, 14 sierpnia 2010
Sobotnie leniwe popołudnie,czyli pizza
Sobotnie ,leniwe popołudnie,nikomu nie chciało się poprostu nic,ale mój M. jak to zwykle bywa w weekendy zapragnął relaksu w kuchni i szybciutko zrobił nam pizzę. Od wielu lat robimy ją z tego samego przepisu
- 3 szklanki mąki
-4 dag drożdży
-szczypta soli
-szczypta cukru
-szklanka mleka
W podgrzanym mleku rozpuścić drożdże z odrobiną cukru i mąki,jak "ruszą się" zarobić ciasto.Od jakiegoś czasu robimy je w malakserze,poprostu szybciej i wygodniej,ale można normalnie w misce zarobić.Ciasto pozostawić pod ściereczką do wyrośnięcia,potem rozwałkować.Ponieważ wolimy raczej cienką pizzę wychodzi nam z tej porcji duża okrągła blacha pizzowa i druga mniejsza.
Farsz na pizze to już wedle gustu u nas najważniejszy jest ser i potem sosik z oliwy z pietruszką i czosnkiem.
Mniami :))
piątek, 13 sierpnia 2010
Chwalipięctwo....?
Strasznie miło zaskoczył mnie wczoraj pewnien fakt.Przyjechała do mnie koleżanka z którą tak naprawde znamy się dość krótko,około roku,nawet może mniej,poznałyśmy się w naszej szkole ,mogę ją chyba nazwać "dekoratorską",ale od początku jakoś nasze drogi sie zbliżały. Ostatnimi czasy , uwikłana w świat własnych problemów,"rozmów" na gg i w realu,zrozumiałam,że Aga to bliska mi dusza,rozumiemy się bardzo dobrze,mamy podobne spojrzenie na świat i ludzi i podobne gusta wnętrzarskie. Wczoraj przyjechała do mnie z tym oto "betonowcem",który to jest spełnieniem moich pragnień,takie cosik chciałam właśnie mieć,do mojej kuli i świeczników,starych donic. Jestem tak pozytywnie zaskoczona,że można trafić w przysłowiową "dziesiątkę" tak niewiele kogoś znając...:)) Dzięki Aga i za małe pachnidełko jakie było w środku też. Póki co w gazoniku zamieszkała świeca,ale pewnie będzie się to systematycznie zmieniało :))
czwartek, 12 sierpnia 2010
Pozazdrościłam Wam, więc - mam i ja - moje pele mele

Czytam i oglądam ,oglądam i czytam Wasze blogi i podpatruje ,uczę się,tworzę.Ponieważ modny był ostatnimi czasy temat "grochu z kapustą" ,ale nie w wersji kulinarnej bynajmniej lecz w formie tablicy na zapiski,poczyniłam więc ją i ja.Sposobu wykonania nie będę powtarzać ,bo wiele z blogowiczek już go pokazywało,tak w wielkim skrócie,potrzebne do tego są:rama wraz z podkładem,ocieplina,kawałek materiału,tasiemki,guziczki.Ocieplinę wraz z materiałem przyklejamy taśmą dwustronną do tektury od ramy,nastepnie krzyżujemy wstążki-tasiemki,przyszywamy guziczki,wszystko to wkładamy w ramę i GOTOWE :))
A ,że wisieć sobie będzie w kuchni ,to rama sztućcowa ,pasująca do moich kuchennych abazurków i uchwytów od szafek.
piątek, 6 sierpnia 2010
Pikle z ogórków w deszczowy dzionek



A oto przepis
ogóry pokroic w grube plastry czy kawałki,dowolnie
do sloików nakłaść koper,marchwki z 2 plasterki,cebulki kawałek,gorczycy łyzeczkę,ziele angielskie,pieprz w ziarenku,listki bobkowe
zalewa:3 l wody + pół l octu + 2 paczuszki curry + 3 łyzki soli + 10 łyzek cukru
to zagotowac i zalac ogóry na 12 godzin w garnku
potem nakładać do słoików i zawekowac na 2 minutki
i gotowe
Gotowanie nie jest moją mocną stroną,nie,zebym nie umiała ale nie bardzo lubię.Za to mój M. uwielbia i wkazdej wolnej chwili buszuje po kuchni z bardzo dobrym rezultatem,nie odmawiam mu więc tych przyjemności.Dziś jednak to ja poczyniłam pikle z ogórów,rosną niubłagalnie na dziełeczce u teściów a Ci nad morzem,trzeba więc było ulitować się nad biedakami.
Zrobiłam zalewę z 2 przepisów,połączyłam je ze sobą i mam nadzieję,ze będą dobre
Subskrybuj:
Posty (Atom)





































